piątek, 20 września 2013

Rozdział 3

*** Oczami Justina ***

Po pół godziny wróciłem do pokoju. Ciągle myślałem o tej dziewczynie i postanowiłem ją znaleźć. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że wydawała się jakaś inna? Sam nie wiem dokładnie.
Można powiedzieć, że poszukiwania zacząłem od razu. "Gdzie zacząć? Gdzie zacząć?" pytałem sam siebie. Wpadłem na pomysł, że może powiedzą mi w recepcji, więc szybko się tam udałem.
- Ale jak to nie może mi pan udzielić takiej informacji?! - zapytałem lekko zirytowany.
- Przykro, ale obowiązuje mnie tajemnica.
- Ale błagam pana.
- Chciałbym, ale naprawdę nie mogę.
- Kurwa - zakląłem pod nosem - no cóż. Dziękuję, dobranoc.
- Dobranoc.
"Może jutro ją znajdę" - z tą myślą udałem się do pokoju. Wziąłem szybki prysznic i położyłem się do łóżka. Zacząłem o niej myśleć. Dlaczego postanowiłem ją znaleźć? Przecież to kolejna fanka. Mogę przecież dać jej spokoj. Nie tym razem. Po chwili poczułem, że odpływam, a za chwilę ogarnął mnie głęboki sen.

*** Rano ***

- Justin! Otwieraj te cholerne drzwi! Justin! Masz 5 sekund bo inaczej...
- Jezu. Scooter! Oszalałeś?! Pół hotelu Cię usłyszało!
- Trudno. Zbieraj się. Masz wywiad!
- Nie Scooter! Ja mam wakacje i w końcu chcę z nich skorzystać. Siedzę tu ponad tydzień, a jeszcze ani razu nie miałem chwili dla siebie! Dzisiaj, jutro i do końca wyjazdu będę robił to co MI się żywnie podoba, a nie to co ty mi zaplanujesz! Rozumiemy się?!
- Emm... No... A co z dzisiejszym wywiadem?
- Odwołaj. Przepraszam, ale idę na plażę. Pa - zamknąłem drzwi i położyłem się na łóżku. Powoli miałem wszystkiego dość. To znaczy kocham swoich fanów i Beliebers, ale zaczyna mnie to wszystko już męczyć.

Gdy już skończyłem się nad sobą użalać, zacząłem zbierać się na plaże.

*** Oczami Vanessy ***

- Van! Van rusz się w końcu! Idziemy na plaże! Vanessa rusz ten swój tyłek!
- Wyluzuj głąbie!  Już wstaje!
- Pospiesz się, bo jakoś nie mam ochoty czekać na Ciebie pół dnia!
- Jak Ci coś nie pasuje to spadaj już na tą plaże!
Max popatrzył na mnie tym swoim "zabójczym" wzrokiem i wyszedł z naszego pokoju.
Nie chętnie zwlekłam się z łóżka i udałam do łazienki na tak zwaną "poranną toaletę". Założyłam na siebie mój ulubiony strój kąpielowy, do tego przewiązałam sobie w pasie pareo i zabrałam torbę ze wszystkimi rzeczami na plaże. Włosy miałam spięte w koka. Przy drzwiach założyłam pasujące do mojego stroju klapki, zabrałam z półki kartę do pokoju i wyszłam na plaże.
- O jest i królowa - powiedział z ironią mój głupi bart.
- Oh zamknij się idoito.
- Ej! Przestańcie! To są nasze rodzinne wakacje i postarajcie się nie kłócić! - zainterweniował nasz tata, widocznie zmęczony naszymi ciągłymi kłótniami.
- To on zaczął! - zbuntowałam się.
- Nie ważne kto zaczął, ale macie przestać!
- Dobra - powiedzieliśmy równocześnie.
- Wiecie co ja idę się przejść. - powiedziałam po czym wstałam z ręcznika i ruszyłam na spacer brzegiem morza.
Idąc zaczęłam myśleć o Justinie. Nadal nie mogłam uwierzyć, że jest w tym samym hotelu co ja.  Nagle poczułam jak ktoś we mnie uderza i ląduje wylądowałam w wodzie.
- Jak chodzisz baranie?! - krzyknęłam nawet nie patrząc na to kto we mnie wbiegł.
- Ja... Przepraszam. Nic Ci nie jest? - podał mi rękę i gdy tylko spojrzałam w górę ujrzałam Justina! O Matko.
- Em.. No nic. Przepraszam, że się tak wydarłam.
- Nic się nie stało. Należało mi się. Czeka, czekaj... Ty jesteś tą dziewczyną z hotelu?
- No tak.
- Szukałem Cię wczoraj Dlaczego tak zniknęłaś?
- Ja no ten. Nie wiem. Myślałam, że chcesz mieć spokój, to poszłam.
- Aaa. Tak w ogóle to Justin jestem, co już pewnie wiesz. - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Vanessa.
- Mmm... Vanessa. Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
- Eee... Dzięki.
- Może się przejdziemy?
- Jasne - uśmiechnęłam się do niego i udaliśmy się na spacer brzegiem morza.
________________________________________________________________
No to tak... Ponownie przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale niestety miałam problemy z komputerem :/
Mam nadzieję, że się spodoba ^^

Obserwatorzy