*** Oczami Justina ***
Po pół godziny wróciłem do pokoju. Ciągle myślałem o tej dziewczynie i postanowiłem ją znaleźć. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Może dlatego, że wydawała się jakaś inna? Sam nie wiem dokładnie.
Można powiedzieć, że poszukiwania zacząłem od razu. "Gdzie zacząć? Gdzie zacząć?" pytałem sam siebie. Wpadłem na pomysł, że może powiedzą mi w recepcji, więc szybko się tam udałem.
- Ale jak to nie może mi pan udzielić takiej informacji?! - zapytałem lekko zirytowany.
- Przykro, ale obowiązuje mnie tajemnica.
- Ale błagam pana.
- Chciałbym, ale naprawdę nie mogę.
- Kurwa - zakląłem pod nosem - no cóż. Dziękuję, dobranoc.
- Dobranoc.
"Może jutro ją znajdę" - z tą myślą udałem się do pokoju. Wziąłem szybki prysznic i położyłem się do łóżka. Zacząłem o niej myśleć. Dlaczego postanowiłem ją znaleźć? Przecież to kolejna fanka. Mogę przecież dać jej spokoj. Nie tym razem. Po chwili poczułem, że odpływam, a za chwilę ogarnął mnie głęboki sen.
*** Rano ***
- Justin! Otwieraj te cholerne drzwi! Justin! Masz 5 sekund bo inaczej...
- Jezu. Scooter! Oszalałeś?! Pół hotelu Cię usłyszało!
- Trudno. Zbieraj się. Masz wywiad!
- Nie Scooter! Ja mam wakacje i w końcu chcę z nich skorzystać. Siedzę tu ponad tydzień, a jeszcze ani razu nie miałem chwili dla siebie! Dzisiaj, jutro i do końca wyjazdu będę robił to co MI się żywnie podoba, a nie to co ty mi zaplanujesz! Rozumiemy się?!
- Emm... No... A co z dzisiejszym wywiadem?
- Odwołaj. Przepraszam, ale idę na plażę. Pa - zamknąłem drzwi i położyłem się na łóżku. Powoli miałem wszystkiego dość. To znaczy kocham swoich fanów i Beliebers, ale zaczyna mnie to wszystko już męczyć.
Gdy już skończyłem się nad sobą użalać, zacząłem zbierać się na plaże.
*** Oczami Vanessy ***
- Van! Van rusz się w końcu! Idziemy na plaże! Vanessa rusz ten swój tyłek!
- Wyluzuj głąbie! Już wstaje!
- Pospiesz się, bo jakoś nie mam ochoty czekać na Ciebie pół dnia!
- Jak Ci coś nie pasuje to spadaj już na tą plaże!
Max popatrzył na mnie tym swoim "zabójczym" wzrokiem i wyszedł z naszego pokoju.
Nie chętnie zwlekłam się z łóżka i udałam do łazienki na tak zwaną "poranną toaletę". Założyłam na siebie mój ulubiony strój kąpielowy, do tego przewiązałam sobie w pasie pareo i zabrałam torbę ze wszystkimi rzeczami na plaże. Włosy miałam spięte w koka. Przy drzwiach założyłam pasujące do mojego stroju klapki, zabrałam z półki kartę do pokoju i wyszłam na plaże.
- O jest i królowa - powiedział z ironią mój głupi bart.
- Oh zamknij się idoito.
- Ej! Przestańcie! To są nasze rodzinne wakacje i postarajcie się nie kłócić! - zainterweniował nasz tata, widocznie zmęczony naszymi ciągłymi kłótniami.
- To on zaczął! - zbuntowałam się.
- Nie ważne kto zaczął, ale macie przestać!
- Dobra - powiedzieliśmy równocześnie.
- Wiecie co ja idę się przejść. - powiedziałam po czym wstałam z ręcznika i ruszyłam na spacer brzegiem morza.
Idąc zaczęłam myśleć o Justinie. Nadal nie mogłam uwierzyć, że jest w tym samym hotelu co ja. Nagle poczułam jak ktoś we mnie uderza i ląduje wylądowałam w wodzie.
- Jak chodzisz baranie?! - krzyknęłam nawet nie patrząc na to kto we mnie wbiegł.
- Ja... Przepraszam. Nic Ci nie jest? - podał mi rękę i gdy tylko spojrzałam w górę ujrzałam Justina! O Matko.
- Em.. No nic. Przepraszam, że się tak wydarłam.
- Nic się nie stało. Należało mi się. Czeka, czekaj... Ty jesteś tą dziewczyną z hotelu?
- No tak.
- Szukałem Cię wczoraj Dlaczego tak zniknęłaś?
- Ja no ten. Nie wiem. Myślałam, że chcesz mieć spokój, to poszłam.
- Aaa. Tak w ogóle to Justin jestem, co już pewnie wiesz. - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Vanessa.
- Mmm... Vanessa. Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
- Eee... Dzięki.
- Może się przejdziemy?
- Jasne - uśmiechnęłam się do niego i udaliśmy się na spacer brzegiem morza.
________________________________________________________________
No to tak... Ponownie przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale niestety miałam problemy z komputerem :/
Mam nadzieję, że się spodoba ^^
piątek, 20 września 2013
środa, 14 sierpnia 2013
Rozdział 2
Oczami Vannesy
Zaśmiałam się pod nosem.Nie mogłam uwierzyć że jestem w tym samym hotelu co Justin Bieber!To było takie niewiarygodne że chyba nic nie mogło przerwać mojej radości.
-Kto ci pozwolił dotknąć mojego laptopa!-krzyknął mój brat pojawiając się znikąd
Myliłam się.Moje szczęście wyparowało a zastąpiła je złość i irytacja.
-Hmm..Duch !-krzyknęłam
-Ty mała łajzo oddawaj go!-wrzasnął a ja wstałam kładą laptopa na łóżku
-Idioto jeszcze raz mnie tak nazwiesz a udusisz się własną silną!-krzyknęłam i wyszłam z pokoju
Automatycznie skierowałam się w stronę dachu hotelu.Wyszłam przez otwartą klapę i udałam się do krawędzi od strony morza.Sama nie wiem jakim cudem tu trafiłam ale widok był piękny.Usiadłam na betonie i bez zastanowienia zaczęłam nucić piosenkę Justina-Be Alright.Zawsze pomagała mi się uspokoić.
Oczami Justina
Tym razem Scooter przesadził!Nie rozumiem jak mógł zorganizować mi tyle pieprzonych zajęć na jeden dzień.Rozzłoszczony poszedłem na dach budynku.Kierownik powiedział mi że jakbym chciał posiedzieć zupełnie sam klapa na dach jest zawsze otwarta.
Kiedy pojawiłem się na dachu usłyszałem jak ktoś nuci moją piosenkę.Odwróciłem się i zobaczyłem tą samą dziewczynę co w holu przed spotkaniem w z moim menadżerem.Nuciła właśnie Be Alright a właściwie to końcówkę.
-Cause Evrythings gonna be alright-zaśpiewałem ostatni wers
Dziewczyna odwróciła się gwałtownie.
-Wybacz nie chciałem cię przestraszyć-powiedziałem uśmiechając się przepraszająco
-Nic się nie stało-odpowiedziała cicho
Podszedłem do niej i usiadłem obok.Siedzieliśmy tak w milczeniu jakiś czas kiedy się odezwała.
-Co..co tak właściwie tu robisz?
-Odpoczywam-wzruszyłem ramionami
Znów zapadła cisza.Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę a i ona za pewne nie wpadła na żaden pomysł.Siedzieliśmy tak podziwiając zachodzące słońce w zupełnym milczeniu.Mówią że jak można z kimś pomilczeć to można z nim robić wszystko.Pogrążyłem się w rozmyślaniach o tym co mnie czeka następnego dnia.
Nawet nie zauważyłem kiedy wstała i zniknęła.Zostałem sam jak palec.Znowu.Ostatnio nikt mnie nie próbował nawet zrozumieć.Wszyscy mnie oceniali po jednym zdarzeniu.Nie dali szansy na wyjaśnienia ani obronę.Czasami miałem już dość tej kariery ale wiedziałem że nie mogę zawieść moich Beliebers.To dla nich robię to co robię i tak będzie zawsze.
-----------------------------------------------
lol..przepraszam że taki krótki i trochę bez sensu ale wiecie pisanie w nocy nikomu nie służy...
Zaśmiałam się pod nosem.Nie mogłam uwierzyć że jestem w tym samym hotelu co Justin Bieber!To było takie niewiarygodne że chyba nic nie mogło przerwać mojej radości.
-Kto ci pozwolił dotknąć mojego laptopa!-krzyknął mój brat pojawiając się znikąd
Myliłam się.Moje szczęście wyparowało a zastąpiła je złość i irytacja.
-Hmm..Duch !-krzyknęłam
-Ty mała łajzo oddawaj go!-wrzasnął a ja wstałam kładą laptopa na łóżku
-Idioto jeszcze raz mnie tak nazwiesz a udusisz się własną silną!-krzyknęłam i wyszłam z pokoju
Automatycznie skierowałam się w stronę dachu hotelu.Wyszłam przez otwartą klapę i udałam się do krawędzi od strony morza.Sama nie wiem jakim cudem tu trafiłam ale widok był piękny.Usiadłam na betonie i bez zastanowienia zaczęłam nucić piosenkę Justina-Be Alright.Zawsze pomagała mi się uspokoić.
Oczami Justina
Tym razem Scooter przesadził!Nie rozumiem jak mógł zorganizować mi tyle pieprzonych zajęć na jeden dzień.Rozzłoszczony poszedłem na dach budynku.Kierownik powiedział mi że jakbym chciał posiedzieć zupełnie sam klapa na dach jest zawsze otwarta.
Kiedy pojawiłem się na dachu usłyszałem jak ktoś nuci moją piosenkę.Odwróciłem się i zobaczyłem tą samą dziewczynę co w holu przed spotkaniem w z moim menadżerem.Nuciła właśnie Be Alright a właściwie to końcówkę.
-Cause Evrythings gonna be alright-zaśpiewałem ostatni wers
Dziewczyna odwróciła się gwałtownie.
-Wybacz nie chciałem cię przestraszyć-powiedziałem uśmiechając się przepraszająco
-Nic się nie stało-odpowiedziała cicho
Podszedłem do niej i usiadłem obok.Siedzieliśmy tak w milczeniu jakiś czas kiedy się odezwała.
-Co..co tak właściwie tu robisz?
-Odpoczywam-wzruszyłem ramionami
Znów zapadła cisza.Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę a i ona za pewne nie wpadła na żaden pomysł.Siedzieliśmy tak podziwiając zachodzące słońce w zupełnym milczeniu.Mówią że jak można z kimś pomilczeć to można z nim robić wszystko.Pogrążyłem się w rozmyślaniach o tym co mnie czeka następnego dnia.
Nawet nie zauważyłem kiedy wstała i zniknęła.Zostałem sam jak palec.Znowu.Ostatnio nikt mnie nie próbował nawet zrozumieć.Wszyscy mnie oceniali po jednym zdarzeniu.Nie dali szansy na wyjaśnienia ani obronę.Czasami miałem już dość tej kariery ale wiedziałem że nie mogę zawieść moich Beliebers.To dla nich robię to co robię i tak będzie zawsze.
-----------------------------------------------
lol..przepraszam że taki krótki i trochę bez sensu ale wiecie pisanie w nocy nikomu nie służy...
piątek, 26 lipca 2013
Rozdział 1
*** Oczami Vanessy ***
Od samego
rana wszyscy chodzili mega zadowoleni. No właśnie, wszyscy tylko nie ja.
Zastanawiacie się, dlaczego? Już tłumaczę. Otóż ja, jako jedyna z całej rodziny
nie lubię jeździć na rodzinne wakacje. Nigdy nie mam nic do roboty, tylko leża
na leżaku cały wyjazd. Na mojego brata – Max’a - nigdy nie mam, co liczyć.
Zawsze znajduje sobie jakieś lepsze towarzystwo i nie ma go całymi dniami. A z
rodzicami nie będę siedzieć. Jedynym ratunkiem dla mnie jest komórka. Mam kontakt
ze światem i to jest najlepsze.
Samolot
mieliśmy wcześnie rano. Lecieliśmy do Grecji na Kretę. Założyłam szary dres i
moją ulubioną bluzkę z JB. Kocham tego chłopaka. To on zawsze w ciężkich dla
mnie chwilach utrzymuje mnie przy życiu. To jego nastawienie do życia i jego
muzyka, nie pozwalają mi się załamać.
Na miejscu
byliśmy dość szybko. Pokój miałam z Max’em, natomiast nasi rodzice zajmowali
apartament na innym piętrze. Rozpakowując się stwierdziłam, że mój laptop jest
w walizce mojej mamy. Nie zważając na stan mojego wyglądu wyszłam od siebie i
zaczęłam przemierzać korytarz nucąc pod nosem „As long as you love me” i w tym
momęcie stała się rzecz, której nigdy w życiu bym się nie spodziewała. Ze
swojego pokoju wyszedł nie, kto inny jak… Justin Bieber! Stanęłam jak wryta nie
wierząc swoim oczom. Biebs przeszedł koło mnie posyłając mi jeden ze swoich
zniewalających uśmiechów. Nie zatrzymał się. Pewnie gdzieś się spieszył.
Przez kilka minut stałam w kompletnym szoku, niebędąca w
stanie wykonać jakiegokolwiek ruchu. Ocknęłam się jednak i zapominając o tym
gdzie i po co szłam, pobiegłam do pokoju i chwyciłam laptop mojego brata, który
leżał na jego łóżku. Weszłam na twittera Justina i zobaczyłam tam nowy wpis: Moja,
Belieber właśnie mnie nie poznała. Aż tak się zmieniłem? ;P
*** Oczami Justina ***
Scooter
kazał mi zejść szybko do holu, mówiąc, że ma dla mnie jakąś niespodziankę. No
tak. Jak zawsze jadę na wakacje, żeby wypocząć, a Scooter zawsze musi coś wymyślić.
Wychodząc z mojego apartamętu zauważyłem ładną, nie za wysoką dziewczynę ubraną
w szary dres i bluzkę z moim zdjęciem, a jej włosy były spięte w wysokiego koka
na czubku głowy. Wyglądała na jakieś 17 lat. Gdy mnie zobaczyła od razu ją
zamurowało. Chyba nie spodziewała się tego, że mnie tu spotka. Posłałem jej
uśmiech, którym zawsze obdarowuje moje fanki i poszedłem dalej, aby Scooter nie
musiał na mnie długo czekać. Myślałem, że jak każda dziewczyna pobiegnie za mną
i poprosi mnie o autograf lub zdjęcie. Ale tak się nie stało. Zdziwiło mnie to
trochę. Wyciągnąłem swój telefon i dodałem nowy wpis na twitterze: Moja
Belieber właśnie mnie nie poznała. Aż tak się zmieniłem? ;P Zjechałem do holu i
zauważyłem mojego menagera siedzącego na fotelu i oczekującego na moją osobę.
- No jesteś nareszcie. Co Ci tyle zajęło? – zapytał
- Wiesz jak do mnie zadzwoniłeś to dopiero się obudziłem,
więc musiałem się jakoś doprowadzić do ładu.
- No dobra. Gotowy?
- Nie wiem. A w ogóle to, po co to wszystko. Przypominam Ci,
że przyjechałem tu na wakacje, a jak do tond nie dajesz mi porządnie wypocząć.
– powiedziałem trochę podirytowany
- Dobra, dobra. Już nie marudź tak i chodź – zaczął iść na
przodzie, a ja tylko wywróciłem oczami i poszedłem za nim.
_________________________
Po pierwsze przepraszam, że rozdział taki krótki, ale nie miałam weny :/
A po drugie przepraszam, że musieliście tyle czekać, ale miałam pewne problemy z netem ;c
Mam nadzieję, że się spodoba :)
niedziela, 14 lipca 2013
Prolog
Wyjechałam na te wakacje tak na prawdę tylko dlatego że zmusili mnie do tego rodzice.Od wyjścia z domu miałam pesymistyczne nastawienie.Spodziewałam się dwóch tygodni nudów i samotnego siedzenia na leżaku bo na mojego brata nie było co liczyć.Jednak już pierwszego dnia na swojej drodze napotkałam kogoś wyjątkowego.Otóż spotkałam swojego idola.Ale On już nie był tym samym chłopakiem-już nie cieszył się z tego co robi.I pomyśleć że osoba taka jak ja-zagubiona sama w sobie-pomogłam mu znaleźć prawdziwy uśmiech.Ciekawe czy mnie jeszcze pamięta... ? W końcu minął już prawie miesiąc...
Cóż przeczytaj a zobaczysz co takiego stało się w najcudowniejsze dwa tygodnie mojego życia.
----------------------------------------
od autorek: mamy nadzieję że wam się spodoba :D
Cóż przeczytaj a zobaczysz co takiego stało się w najcudowniejsze dwa tygodnie mojego życia.
----------------------------------------
od autorek: mamy nadzieję że wam się spodoba :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)