Rozdział 1
*** Oczami Vanessy ***
Od samego
rana wszyscy chodzili mega zadowoleni. No właśnie, wszyscy tylko nie ja.
Zastanawiacie się, dlaczego? Już tłumaczę. Otóż ja, jako jedyna z całej rodziny
nie lubię jeździć na rodzinne wakacje. Nigdy nie mam nic do roboty, tylko leża
na leżaku cały wyjazd. Na mojego brata – Max’a - nigdy nie mam, co liczyć.
Zawsze znajduje sobie jakieś lepsze towarzystwo i nie ma go całymi dniami. A z
rodzicami nie będę siedzieć. Jedynym ratunkiem dla mnie jest komórka. Mam kontakt
ze światem i to jest najlepsze.
Samolot
mieliśmy wcześnie rano. Lecieliśmy do Grecji na Kretę. Założyłam szary dres i
moją ulubioną bluzkę z JB. Kocham tego chłopaka. To on zawsze w ciężkich dla
mnie chwilach utrzymuje mnie przy życiu. To jego nastawienie do życia i jego
muzyka, nie pozwalają mi się załamać.
Na miejscu
byliśmy dość szybko. Pokój miałam z Max’em, natomiast nasi rodzice zajmowali
apartament na innym piętrze. Rozpakowując się stwierdziłam, że mój laptop jest
w walizce mojej mamy. Nie zważając na stan mojego wyglądu wyszłam od siebie i
zaczęłam przemierzać korytarz nucąc pod nosem „As long as you love me” i w tym
momęcie stała się rzecz, której nigdy w życiu bym się nie spodziewała. Ze
swojego pokoju wyszedł nie, kto inny jak… Justin Bieber! Stanęłam jak wryta nie
wierząc swoim oczom. Biebs przeszedł koło mnie posyłając mi jeden ze swoich
zniewalających uśmiechów. Nie zatrzymał się. Pewnie gdzieś się spieszył.
Przez kilka minut stałam w kompletnym szoku, niebędąca w
stanie wykonać jakiegokolwiek ruchu. Ocknęłam się jednak i zapominając o tym
gdzie i po co szłam, pobiegłam do pokoju i chwyciłam laptop mojego brata, który
leżał na jego łóżku. Weszłam na twittera Justina i zobaczyłam tam nowy wpis: Moja,
Belieber właśnie mnie nie poznała. Aż tak się zmieniłem? ;P
*** Oczami Justina ***
Scooter
kazał mi zejść szybko do holu, mówiąc, że ma dla mnie jakąś niespodziankę. No
tak. Jak zawsze jadę na wakacje, żeby wypocząć, a Scooter zawsze musi coś wymyślić.
Wychodząc z mojego apartamętu zauważyłem ładną, nie za wysoką dziewczynę ubraną
w szary dres i bluzkę z moim zdjęciem, a jej włosy były spięte w wysokiego koka
na czubku głowy. Wyglądała na jakieś 17 lat. Gdy mnie zobaczyła od razu ją
zamurowało. Chyba nie spodziewała się tego, że mnie tu spotka. Posłałem jej
uśmiech, którym zawsze obdarowuje moje fanki i poszedłem dalej, aby Scooter nie
musiał na mnie długo czekać. Myślałem, że jak każda dziewczyna pobiegnie za mną
i poprosi mnie o autograf lub zdjęcie. Ale tak się nie stało. Zdziwiło mnie to
trochę. Wyciągnąłem swój telefon i dodałem nowy wpis na twitterze: Moja
Belieber właśnie mnie nie poznała. Aż tak się zmieniłem? ;P Zjechałem do holu i
zauważyłem mojego menagera siedzącego na fotelu i oczekującego na moją osobę.
- No jesteś nareszcie. Co Ci tyle zajęło? – zapytał
- Wiesz jak do mnie zadzwoniłeś to dopiero się obudziłem,
więc musiałem się jakoś doprowadzić do ładu.
- No dobra. Gotowy?
- Nie wiem. A w ogóle to, po co to wszystko. Przypominam Ci,
że przyjechałem tu na wakacje, a jak do tond nie dajesz mi porządnie wypocząć.
– powiedziałem trochę podirytowany
- Dobra, dobra. Już nie marudź tak i chodź – zaczął iść na
przodzie, a ja tylko wywróciłem oczami i poszedłem za nim.
_________________________
Po pierwsze przepraszam, że rozdział taki krótki, ale nie miałam weny :/
A po drugie przepraszam, że musieliście tyle czekać, ale miałam pewne problemy z netem ;c
Mam nadzieję, że się spodoba :)